styczeń14

Poród - Być albo nie być

dodano: 14 stycznia, 14:55 przez TheLittle


Wiele moich myśli krąży wokół  zbliżającego się porodu. Włąściwie wszystkie myśli, lęki, obawy mogę zamknąć w słowach 'być albo nie być'. Chcę uczestniczyć w tym wielkim wydarzeniu, które na zawsze zmieni moje życie, ale...no właśnie ale...

Pierwsza obawa jest taka czy zdążę na czas. Wiem, że z reguły poród nie trwa 35 minut, wiem, że z pracy do domu nie mam 100 km, ale w mieście, które śmiało można określić mianem placu budowy, 12 km można śmialo jechać 1,5 h - to już mi sie zdarzało. Dodając kolejne 12 km z domu na porodówkę mamy już 3 godziny a w takim czasie dzidziusie już potrafią pojawić się na świecie. Tu wiec, na łamach bloga proszę Cię Dziecko Moje Kochane, wybierz możliwie dobrą porę wyjścia na światło dzienne, daj tatusiowi jakieś szanse, daj fory :)

Dwa.Kilka osoób mówiło mi, że nie chcą być, czy też nie chcą być nigdy więcej, przy porodzie. Przytaczają historie niczym z amerykańskich filmów jak to tatusiowie tracą przytomność przy pierwszej kropli krwi czy potu porodowego. Wiem, że ludzie boją się dentysty, zastrzyków i, że mdleją przy tych okazjach. Wierze, że i poród może spowodować, że przyszły tatuś odpłynie w nieświadowość. Jak ja zaraguję? Nie wiem, przecież nie miałem okazji być jeszcze przy porodzie. Chcę być "twardy", nie chcę zawieść Żony.

Trzy. Nie znoszę swojej bezradności przy cierpieniu i łzach bliskich. Były już przypadki nocnego ataku bólu zęba, który powodował łzy u mojej drugiej połówki. Takie chwile wywołują u mnie złość, powodują poddenerwowanie, chcę powóc w cierpieniu a nie za bardzo mogę,chciałbym ten ból wziąć na siebie. Ta bezradność jest straszna. Wierzę, że podczas porodu "nie odpłynę", wiem, że porodowi towarzyszy wielki ból.....wierzcie mi, że chciałbym przez to przejść za Żonę. Szkoda, że nie możemy wybrać, które z nas urodzi. Boję się, że moje poddenerwowanie związane z cierpieniem porodowym Żony spowoduję, że zrobię się nie specjalnie miły dla personelu. Jedyne co będę mogł zrobić to tylko BYĆ. Czy to Żonie wystarczy?


photo
Baby on board: maskotka, baby, nożyczki, cięcie Zdjęcie pochodzi z notki Poród - Być albo nie być


Dodaj do:


Komentarze moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
agneszakrzewska 16 stycznia, 21:29 agneszakrzewska napisała:

WITAM!DASZ RADE,MÓJ MĄZ TEŻ BYŁ PRZY PORODZIE I MIAŁ TAKIE SAME OBAWY JAK TY...JA BARDZO CIERPIAŁAM ..RODZILAM SYNA 16 GODZIN-UDAŁO SIE ;-))BYŁO CIEŻKO O N DAŁ RADE I DO DZIŚ WSPOMINA ZE CUDOWNE UCZUCIE PRZECINAĆ PĘPOWINE:-))PRZY DRUGIM SYNKU TEŻ BYŁ A RODZIŁAM 25 MINUT:-))NAJWAŻNIEJSZE JEST TO BYŚ BYŁ PRZY ŻONIE TRZYMAŁ JA ZA RĘKE,PODAWAŁ WODY WRAZIE POTRZEBY.


zgłoś
agneszakrzewska 16 stycznia, 21:29 agneszakrzewska napisała:

NIESTETY CIERPIENIE BEDZIE,ALE PRZY CIERPIENIU BEDZIE TEŻ WIELKA RADOŚĆ.POZDRAWIEM I ŻYCZE SZCZĘSLIWEGO ROZWIĄZANIA:-))CUD NARODZIN COŚ PIĘKNEGO


Pokaż pozostałe komentarze 1 ›
zgłoś
primello 17 stycznia, 16:11 primello napisała:

Moj maz byl ze mna, pomogl mi bardzo pomimo, ze to ja sie "meczylam". Trzymal za reke, wspieral, pocieszal i dodawal sil :)) bardzo mu za to dziekuje!! Teraz jestem w drugiej ciazy i nie wyobrazam sobie porodu bez niego... Glowa do gory! Napewno podolasz temu wyzwaniu :)))


zgłoś
gonrad 22 stycznia, 16:16 gonrad napisała:

Wystarczy :D.